Moja mama i tata spędzają większość czasu w Henderson w Nevadzie, małym zakurzonym wózku bocznym Las Vegas. Henderson był jak zwykle w Ameryce, tyle że w pralni z automatami
Był rok 1990 i Vegas kwitło, kochanie, ale Jeanie i Terry nie byli hazardzistami, dilerami, mafiosami ani piosenkarzami
Byli po prostu dwójką normalnych ludzi, którzy próbowali dotrzymać kroku grupie w wyścigu szczurów o 116 stopni. Te szczury skubały wystarczająco długo. Nie wiem, jak wygląda mosey, ale spakowali swój dom, swoje ubrania, mnie i wyjechali z Dodge
Oczywiście miałem swoje żale co do wyjazdu, to znaczy miałem życie w Henderson. Kenny i Kevin Headner byli zaledwie dwa domy dalej, pustynny fort za moim domem nie obroniłby się sam, ale co mogłem zrobić? Miałem dziewięć lat, dziewięciolatek nie może po prostu usiąść, podczas gdy reszta rodziny wychodzi
To nie był film „Kevin sam w domu”, więc poszedłem tam, gdzie gotowano słodko-kwaśnego kurczaka, a lodowata cola bez kofeiny była niedaleko od lodówki. I tak po prostu, od Sage Brush, automatów do gry i Elvisa po Footloose, dni cebuli i Jewel. W końcu tam się urodziła. To miejsce nazywa się Pacen w stanie Utah, Krajem Boga. Populacja: Mrugnij, a przegapisz to
Tata dostał pracę w dziale produktów w Smith’s Food King, co jest trafne, ponieważ udało mu się spłodzić szóstkę dzieci: April, Shelly, Amy, Stephanie i mojego brata Shane’a. Byłam wtedy w czwartej klasie, w wieku, w którym chłopcy zaczęli myśleć bardziej jak mężczyźni. I nie było chwili na nudę. Miałbym swoją pierwszą walkę, pierwsze zauroczenie, pierwsze rodeo, ale co najważniejsze, moje pierwsze białe Święta Bożego Narodzenia
Robiłem, co w mojej mocy, żeby się dopasować i postępowałem tak, jak mówił mój nauczyciel, ale w tym roku jeden nauczyciel wyróżniał się na tle pozostałych. Nie tylko wyróżniał się na tle innych, on także śpiewał. Nazywał się pan Hanson i pewnego mroźnego grudniowego poranka opowiedział nam historię starego standardu „Będę w domu na Boże Narodzenie”. Opowieść o żołnierzu II wojny światowej, stacjonującym za granicą, piszącym list do rodziny o powrocie, którego być może nigdy nie uda mu się dokonać. Widziałem, że głęboko w niego to uderzyło
Łatwo byłoby określić pana Hansona jako odważnego, w końcu był to człowiek, który sam służył swojemu krajowi podczas wojny koreańskiej. Ale wstawać przed dwudziestopięciolatkami i śpiewać acapella? To zupełnie inny rodzaj odwagi. Pozostałe dzieci szukały najbliższej ucieczki. Nie mogli znieść tego wstydu. Ale nie ja, byłem w to pochłonięty. Nie mogłem się powstrzymać
Wiedziałem, że doświadczam czegoś innego niż pozostali, ale byłem podniesiony na duchu, więc nie miało to znaczenia. Poczułem izolację wojny, poczułem moc pieśni. I to jest coś, co cię trzyma. Nie odpuszczasz, więc do tej świątecznej piosenki zabrałem ze sobą przyjaciela. Ma 86 lat, ale wygląda na 20. I choć innym dzieciom może się to wydawać zabawne, chciałby zaśpiewać dla ciebie tę piosenkę i jeśli nie ma nic przeciwko, ja też mogę się przyłączyć
Będę w domu na Boże Narodzenie
Możesz na mnie liczyć
Proszę o śnieg i jemiołę
I prezenty na drzewie
Och, Wigilia mnie znajdzie
Gdzie zbiera się światło miłości
Będę w domu na Boże Narodzenie
Choćby w moich snach
Będę w domu na Boże Narodzenie
Możesz na mnie liczyć
Proszę o śnieg i jemiołę
I prezenty na drzewie
Och, Wigilia mnie znajdzie
Gdzie zbiera się światło miłości
Będę w domu na Boże Narodzenie
Choćby w moich snach