Właśnie skończyliśmy wystawiać listę 30 najlepszych piosenek Boba Dylana wszechczasów. W innym zakątku blogosfery Tony Ling pisze: blogu o każdej piosence Boba Dylana w historii.
Filmy autorstwa amerykańskiego autora piosenek

Właśnie skończyliśmy wystawiać listę 30 najlepszych piosenek Boba Dylana wszechczasów.
tekst Piotra
W innym zakątku blogosfery Tony Ling pisze: blogu o każdej piosence Boba Dylana w historii. Jeśli jeszcze ich nie czytałeś, są warte twojego czasu.
A najnowszy wpis w piosence John Wesley Harding stawia hipotezę na temat tego, co musieli czuć słuchacze, słysząc rzadki utwór z 1967 roku w zabarwieniu country Johna Wesleya Hardinga album po raz pierwszy po przesadnym elektrycznym ekscesie z 1966 roku Blondynka na Blondie .
Jeden z czytelników napisał, aby podzielić się swoim wyjątkowym doświadczeniem. To dość dzika historia:
Craig Kent pisze:
wszystko się świeci sheff g
Ja i moi przyjaciele mieliśmy wtedy 17 lat, a jeden mieszkał w piwnicy domu swoich rodziców. Było ich pięć tej nocy. Wszyscy zażyliśmy bardzo mocne LSD o nazwie White Lightning, wypaliliśmy trochę narkotyku i zapaliliśmy świecę, siedząc na podłodze ze skrzyżowanymi nogami i obserwując świecę. Gdy kwas już zadziałał, przystąpiliśmy do rytuału i upuściliśmy igłę na nieodtworzoną płytę. Nagość dźwięku początkowo była irytująca, ale wkrótce wszyscy zauważyliśmy rytm, który był ospały i hipnotyzujący. Jeden z moich przyjaciół sięgnął po latarkę i zaczął ją włączać i wyłączać w rytmie rytmu, a głos Boba brzęczał nam w oczach. Tak naprawdę po raz pierwszy zostałem zahipnotyzowany pod wpływem LSD i nie było to do końca przyjemne. Głos Boba brzmiał zbyt spokojnie w stosunku do całej zdrady, o której śpiewał: Frankie Lee i Judas Priest złamali mi serce i płakałem. Wicked Messengers i okrutni Landlords strasznie mnie przestraszyli i czułem, że jestem na pustyni, słysząc warczenie żbika.
teksty o monetach mówią za dużo
Nie wiem, jak długo ja i moi przyjaciele siedzieliśmy oszołomieni po zakończeniu albumu. Powiedzieć, że powaliło mnie to na kolana, byłoby niedopowiedzeniem. Nie mogłem słuchać albumu ponownie przez prawie rok. Tak się bałem, że samo jego usłyszenie wciągnie mnie z powrotem w ten hipnotyczny wir, z którego nie mogę uciec.
Może powinienem był zasięgnąć porady, ale czas jest wielkim uzdrowicielem. Obecnie jest to jeden z moich ulubionych albumów Dylana, ściśle związany z około 20 innymi albumami.
Macie jakieś podobne historie?