Pamiętaj, gdy byłeś młody, świeciłeś jak słońce.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
Teraz masz wyraz oczu jak czarne dziury na niebie.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
Zostałeś złapany w krzyżowy ogień dzieciństwa i sławy, niesiony stalowym wiatrem.
Przyjdź, cel dalekiego śmiechu, przyjdź nieznajomy, ty legendo, ty męczenniku,
i błyszcz!
Za wcześnie sięgnąłeś po sekret, płakałeś za księżycem.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
W nocy zagrożony przez cienie i wystawiony na działanie światła.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
Cóż, zmęczyłeś się powitaniem z przypadkową precyzją, jechałeś na stalowym wietrze.
Chodź ty raverze, wizjonerze, chodź malarzu, dudziarzu, ty więźniu,
i błyszcz!
Nikt nie wie, gdzie jesteś, jak blisko i jak daleko.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
Ułóż jeszcze wiele warstw, a ja tam dołączę.
Zabłyśnij swoim szalonym diamentem.
I będziemy wygrzewać się w cieniu wczorajszego triumfu i żeglować na stalowym wietrze.
Chodź chłopcze, zwycięzco i przegrany, chodź górniku prawdy i złudzeń,
i błyszcz!