Nigdy by mi się to nie udało

Zatrzymałem mamę do późna
Na kolanach modliła się za swojego chłopca
Który wisiał na włosku
Zachowałem się jak głupiec
Omijałam szkołę
Unosząc się jak latawiec, skończę martwy
Wierzyła, że ​​wrócę jak marnotrawny
Codziennie módl się do Boga o cud
Nie, nie jestem na straconej pozycji, ona by ze mnie nie zrezygnowała

I ja
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy by mi się to nie udało
Bez ciebie, ciebie, ciebie
I ja
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy bym sobie z tym nie poradził
Bez ciebie, ciebie, ciebie

Wracałem do domu późno
Obejmuje każdy stan
W furgonetce z zespołem ledwo zarabiającym
I miłość mojego życia
Nie spała przez całą noc
Z dziećmi walczącymi ze łzami w nadziei na przerwę
Przy mnie z bezwarunkową miłością
Miałem wiarę, aby uwierzyć w cud
Nie, nie jestem na straconej pozycji, ona by ze mnie nie zrezygnowała

aż do śmierci

I ja
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy by mi się to nie udało
Bez ciebie, ciebie, ciebie
I ja
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy bym sobie z tym nie poradził
Bez ciebie, ciebie, ciebie (bez ciebie)

Powiedz mi gdzie, powiedz mi gdzie miałbym być
Powiedz mi, gdzie byłbym bez Ciebie
Gdybyś się za mnie nie modlił i nie był przy mnie
Powiedz mi,
Powiedz mi gdzie, powiedz mi gdzie miałbym być
Powiedz mi, gdzie byłbym bez Ciebie
Gdybyś się za mnie nie modlił i nie był przy mnie
Byłbym zagubiony bez ciebie, bez ciebie

I ja (ja-ja)
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy by mi się to nie udało
Bez ciebie, ciebie, ciebie (bez ciebie, bez ciebie)
I ja (ja-ja-ja)
Nigdy by mi się to nie udało
Nigdy bym sobie z tym nie poradził
Bez ciebie, ciebie, ciebie (bez ciebie, bez ciebie)

obudziłem się xg teksty