Nie wiedzą, o czym mówię
Brudne ubrania, bracie, całe w błocie
Żółty od papierosów między palcami
Ja spaceruję z papierosem
Przepraszam, ale tak bardzo wierzę
Abym mógł dokonać tego skoku
I nawet jeśli droga jest pod górę
Dlatego teraz trenuję
I dobry wieczór, panie i panowie
Wyjdź z aktorami
Lepiej dotknij swoich jąder
Lepiej się zamknij i bądź grzeczny
Tutaj ludzie są dziwni jak handlarze narkotyków
Zbyt wiele nocy byłem zamknięty
Teraz kopam te drzwi
Patrzę w górę jak wspinacze
Przepraszam mamo, że zawsze mnie nie ma, ale
nie ufamy ci tekst
Postradałem zmysły, ale jestem inny niż oni
A ty postradałeś zmysły, ale jesteś inny niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Napisałem strony i strony
Widziałem sól, potem łzy
Ci mężczyźni w samochodzie
Nie wspinaj się na Rapids
Na nagrobku napisano:
W moim domu nie ma Boga
Ale jeśli znajdziesz poczucie czasu
Powstaniesz z zapomnienia
I nie ma wiatru, który by ustał
Naturalna moc
Z właściwego punktu widzenia
Czujesz dreszcz wiatru
Z woskowymi skrzydłami na plecach
Poszukam tej wysokości
Jeśli chcesz mnie zatrzymać, spróbuj ponownie
Spróbuj odciąć mi głowę
Ponieważ
Postradałem zmysły, ale jestem inny niż oni
A ty postradałeś zmysły, ale jesteś inny niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Ludzie niestety mówią
Rozmawiają, nie wiedzą o czym mówią
Zabierz mnie tam, gdzie unoszę się na wodzie
Bo tutaj zaczyna brakować mi powietrza
Ludzie niestety mówią
Rozmawiają, nie wiedzą o czym mówią
Zabierz mnie tam, gdzie unoszę się na wodzie
Bo tutaj zaczyna brakować mi powietrza
Ludzie niestety mówią
Mówią, nie wiedzą, o czym, kurwa, mówią
Zabierz mnie tam, gdzie unoszę się na wodzie
Bo tutaj zaczyna brakować mi powietrza
Ale odeszliśmy od zmysłów, ale jesteśmy inni niż oni
A ty postradałeś zmysły, ale jesteś inny niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Poszaleliśmy, ale jesteśmy inni niż oni
Różnimy się od nich
teksty w pastelowym różu, lekkie jak piórko