Pewnej nocy, kilka księżyców temu
Widziałem plamki czegoś, co mogło być światłami
Ale mogłeś to być po prostu ty
Przechodząc obok bez mojej wiedzy
Życie to przemoc emocjonalna
A czas nie może mnie zatrzymać tak jak ty
A mój lot był okropny, dziękuję, że pytasz
Jestem nieprzylepny, dzięki tobie
I to jest jak śnieg na plaży
Dziwne, ale cholernie piękne
Latanie we śnie
Gwiazdy po kieszeni
Pragniesz mnie
Dzisiejszy wieczór wydaje się niemożliwy
Ale to spada
Żadnego dźwięku, wszystko jest wokół
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg, ach
Ta scena przypomina tę, którą kiedyś widziałem na ekranie
Szukałem: Aurora borealis zielona
Nigdy nie widziałem kogoś zapalonego od środka
Zacieram moje peryferie
Mój uśmiech przypomina wygraną w konkursie
A ukrywanie tego byłoby nieuczciwe
I dobrze jest udawać, dopóki ci się to nie uda
Dopóki tego nie zrobisz, dopóki to nie stanie się prawdą
Teraz jest jak śnieg na plaży
Dziwne, ale cholernie piękne
Latanie we śnie
Gwiazdy po kieszeni
Pragniesz mnie
Dzisiejszy wieczór wydaje się niemożliwy
Ale to spada
Żadnego dźwięku, wszystko jest wokół
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg na plaży
Jak śnieg, ach
Ja (ja) nie mogę (nie mogę) mówić, bo boję się zapeszyć
Ja (ja) nawet nie mam odwagi sobie tego życzyć
Ale twoje oczy to latające spodki z innej planety
Teraz jestem dla ciebie cała jak Janet
Czy to może być coś realnego? Czy można?
Czy padamy jak śnieg na plaży? (Śnieg na plaży)
Dziwne, ale cholernie piękne
Latanie we śnie (latanie we śnie)
Gwiazdy po kieszeni
Pragniesz mnie (chcesz mnie)
Dzisiejszy wieczór wydaje się niemożliwy
Ale to spada
Żadnego dźwięku, wszystko jest wokół
Jak śnieg na plaży (śnieg na plaży)
Jak śnieg na plaży (śnieg na plaży)
Jak śnieg na plaży (śnieg na plaży)
Jak śnieg, ach
To spada
Żadnego dźwięku, wszystko jest wokół
Jak śnieg na plaży
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)
Jak śnieg na plaży
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)
(To spada, to spada)