Co za błogosławieństwo

A gdybym musiał wsiąść do tego pociągu
Nie mogę się z tym pogodzić i teraz jest mi świetnie
Toczę przeciąganie liny z Panem
Czyja ręka była tą, która mi podała
Wysiłek dał mi wiele owoców
W mafii noszę dużą broń

Mój tata zrobił ze mnie wojowniczego chłopca
O dziesiątej miałem już przy sobie dużą broń
Co za błogosławieństwo
Dzięki Bogu wszystko się udało
Nawiguję ostrożnie
Nie pozwalam, żeby moje ego zaatakowało mnie
Wyprawiam dużą imprezę, piję drinka

Ziemia się rozgrzała
I czas się ruszyć
Do zobaczenia w drodze powrotnej
A w drodze powrotnej się spotkamy, banda kutasów
Do widzenia
Odpieprz się

I czysta Chuy Montana
Czysty uliczny tłum

Błogosławieństwo mojej matki, ważne
Zostawiłem zwykłych ludzi za sobą
Było wielu ludzi, którzy mnie oszukali
A teraz mówią do mnie nawet „proszę pana”.
Cóż, czary na nich nie działały
Jeśli mnie opóźniali, wychodziłem silniejszy
Zawsze z wiarą w mojego Boga

I mali święci, którzy dają ochronę
Co za błogosławieństwo
Dzięki Bogu wszystko się udało
Nawiguję ostrożnie
Nie pozwalam, żeby moje ego zaatakowało mnie
Wyprawiam dużą imprezę, piję drinka
Ziemia się rozgrzała

I czas się ruszyć
Do zobaczenia w drodze powrotnej
I na tym się nie kończą, to tylko bzdury, stary
Nawet jeśli spróbują