Kiedy wspinam się po starożytnych murach, słyszę głosy umarłych szepczące mi do uszu i wciągające mnie do świata duchów, genialnego, złego,
Pieśń umarłych, zrodzona z wersetów, które zrodziły katharsis, słów:
Tekst, jak oni wszyscy oszukują, tłuczony męczennik,
On jest tym, który uwierzył, zerwał sojusz, z dala od syna,
Ku ciemności nadeszło nasze zbawienie, śmiejąc się i wołając tych, którzy muszą umrzeć,
Wędruj wiecznie, bo umierają w środku, krzyż na górze niesie światło,
Oczarowany, pogrążony w bezsensownej walce, nie ma „odpłaty za zmarłych”, wyjdź,
Odejdź, moim przeznaczeniem jest świat poniżej, będziesz cierpieć w niepohamowanych mękach zrodzonych przez los,
Pod tym nieludzkim przejściem, które otaczają...oczyścili mnie z mojej ziemskiej istoty, odrzucili tę leżącą skórę,
Przerażające pieśni dewiacji wypełniają powietrze prawdą mądrości, wzywają, testament,
Urodziłem się, by znów być martwym