Monotonia (feat. Ozuna)

To nie była twoja wina, ani moja.
To była wina monotonii.
Nigdy nic nie powiedziałem, ale zabolało mnie to
Wiedziałem, że to się stanie

Ty robisz swoje, ja robię to samo
Zawsze szukam rozgłosu
Zapomniałeś, czym kiedyś byliśmy
I najgorsze jest to

To nie była twoja wina, ani moja.
To była wina monotonii.
Nigdy nic nie powiedziałem, ale zabolało mnie to
Wiedziałem, że to się stanie

Nagle nie byłeś taki sam
Zostawiłeś mnie z powodu swojego narcyzmu
Zapomniałeś, czym kiedyś byliśmy
Hej, hej

Jesteś zdystansowany swoim nastawieniem
I to napełniło mnie niepokojem
Nie dałeś nawet połowy
Ale wiem, że powiedziałem więcej niż ty

zasługuję na to, żeby krwawić

Biegłam dla kogoś
Dla mnie nawet nie chodziłem
Ta miłość nie umarła
Ale on ma majaczenie

Z tego co było, nie ma już nic
Mówię ci szczerze
Jest zimno jak w Boże Narodzenie

Lepiej, żeby to się już skończyło
Nie powtarzaj tego filmu, już go widziałem
Że kocham Cię, ale bardziej kocham siebie

To konieczne pożegnanie
To, co kiedyś było niewiarygodne, stało się rutyną.
Twoje usta nie mają dla mnie żadnego smaku
Teraz jest odwrotnie i to jest najgorsze

To nie była twoja wina, ani moja.
To była wina monotonii.
Nigdy nic nie powiedziałem, ale zabolało mnie to
Wiedziałem, że to się stanie

Ty robisz swoje, ja robię to samo
Zawsze szukam rozgłosu
I zapomniałeś, czym kiedyś byliśmy
Hej, hej

(Ozuna-ah)
(Shaki, heh)
(Cześć Muzyko, Cześć Flow)