Chciałbym

Pragnę, pragnę, pragnę
Do każdego miasta
Pragnę, pragnę, pragnę
Każdy kaptur
Pragnę, pragnę, pragnę
I każdy blok
Pragnę, pragnę, pragnę
Dobra Ameryko!

Przetaczam się przez maskę
Wpadłem tylko powiedzieć, co się dzieje
Przyszedłem cię powiadomić
Że twój synek nie radzi sobie tak ciężko
I chociaż zdałeś
Trwają cztery długie lata
Wciąż budzę się późno w nocy z płaczem
Właśnie myślę o tych dniach
Rozmawiałeś ze mną
Uśmiecham się, popijając Hennesy
I pamiętajcie, jak przechwalaliśmy się, jacy będziemy bogaci
Wydostanie się z tego kaptura było jak fantazja



A teraz słyszysz moje piosenki, radio gra
Och, nie mogę uwierzyć własnym uszom
I co wszyscy mówią
I chłopcze, powiem ci
Ludzie nie znają połowy
Oddałbym to wszystko
Tylko po to, żeby pojechać na jedną przejażdżkę

(Z tobą)
Jak kopałem go na werandzie
(Z tobą)
I jak leżałem i paliłem trawkę
(Z tobą)
I wszystkie te małe dni i imprezy, które organizowaliśmy
Teraz po prostu za tobą tęsknię
Jak chcę



Chciałbym móc cię teraz objąć
Chciałbym móc cię teraz dotknąć
Chciałbym móc z tobą porozmawiać
Bądź jakoś z tobą
Wiem, że jesteś w lepszym miejscu
I wiesz, że widzę twoją twarz
Wiem, że uśmiechasz się do mnie z góry
Mówienie, że wszystko jest w porządku
I jeśli nigdy nie opuszczę tego bandyckiego życia
Któregoś dnia znów cię zobaczę
Pragnę, pragnę, pragnę
Pragnę, pragnę, pragnę



Teraz, odkąd te pieniądze przyszły
Nic poza stresem
Czasem żałuję, że nie mogę przehandlować swojego sukcesu
Wszyscy na mnie patrzycie i mówicie, chłopcze, że zostałeś pobłogosławiony
Ale wy nie widzicie wnętrza mojego nieszczęścia
Człowieku, przysięgam, że to gówno staje się ciężkie jak tona
Dlatego słyszysz jak strzelam
To naprawdę gówno działa jak pistolet
Hmm, zastanawiam się, jak traktowaliby mnie teraz moi przyjaciele
Gdybym nie był zawalony Bentleyem i domem
Dlatego fałszywe czarnuchy dostają fałszywe cyfry
I fałszywe dupki, naprawdę ich nienawidzę
Honey Love zdobywa platynę, a wy wszyscy wracacie do zdrowia
Ale wy nie chcecie podnosić dachu
Dopóki moje gówno nie opadnie

A teraz słyszysz moje piosenki, radio gra
Och, nie mogę uwierzyć własnym uszom
I co wszyscy mówią
I chłopcze, powiem ci
Ludzie nie znają połowy
Oddałbym to wszystko
Tylko po to, żeby pojechać na jedną przejażdżkę

(Z tobą)
Jak dobrze się bawiłem na tych turniejach
(Z tobą)
I jak skakałem do klubów w weekendy
(Z tobą)
Twoja rodzina zadzwoniła w poranek tragicznego końca
Kurczę, moje kondolencje

Chciałbym móc cię teraz objąć
Chciałbym móc cię teraz dotknąć
Chciałbym móc z tobą porozmawiać
Bądź jakoś z tobą
Wiem, że jesteś w lepszym miejscu
I wiesz, że widzę twoją twarz
Wiem, że uśmiechasz się do mnie z góry
Mówienie, że wszystko jest w porządku
I jeśli nigdy nie opuszczę tego bandyckiego życia
Któregoś dnia znów cię zobaczę
Pragnę, pragnę, pragnę
Pragnę, pragnę, pragnę

Głosy w mojej głowie mówią mi, żebym przyszedł do kościoła
Wypowiedzenie słowa „Pan” jest dla ciebie jedynym sposobem na powstrzymanie bólu
Marzę o oknach przyciemnionych na czarno jak hust
Kiedy budzisz się do życia, czasami wydaje się to najgorsze
A wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to być lepszym człowiekiem
I teraz staram się, żeby było to prawdą w przypadku moich ziomków
Nie rozumiem, jak uratować świat
Jak zostałem przywódcą miliarda ludzi?

A teraz słyszysz moje piosenki, radio gra
Och, nie mogę uwierzyć własnym uszom
I co wszyscy mówią
I chłopcze, powiem ci
Ludzie nie znają połowy
Oddałbym to wszystko
Tylko po to, żeby pojechać na jedną przejażdżkę

(Z tobą)
Jak w piątek występowałem na ulicy
(Z tobą)
I jak chodziłem do kościoła w Niedzielę Wielkanocną
(Z tobą)
Stoję tutaj i rzucam we mnie tymi piosenkami
Niech ktoś się za mnie pomodli

Chciałbym móc cię teraz objąć
Chciałbym móc cię teraz dotknąć
Chciałbym móc z tobą porozmawiać
Bądź jakoś z tobą
Wiem, że jesteś w lepszym miejscu
I wiesz, że widzę twoją twarz
Wiem, że uśmiechasz się do mnie z góry
Mówienie, że wszystko jest w porządku
I jeśli nigdy nie opuszczę tego bandyckiego życia
Któregoś dnia znów cię zobaczę
Pragnę, pragnę, pragnę
Pragnę, pragnę, pragnę