Od początku

Nie zauważyłeś jak
Uspokajam się, gdy w pobliżu nie ma nikogo innego
Ja i Ty i niezręczna cisza
Nie waż się tak na mnie patrzeć
Nie potrzebuję przypomnień o tym, że nie czujesz tego samego

Och, ten palący ból
Słucham twojej harfy o jakiejś nowej bratniej duszy
Ona jest taka idealna
Bla, bla, bla
Och, jak bardzo chciałbym, żebyś pewnego dnia się obudził
Biegnij do mnie, wyznaj swoją miłość
Przynajmniej pozwól mi powiedzieć



To kiedy z tobą rozmawiam
Och, Kupidyn przechodzi prosto
I strzela strzałą w moje serce
I brzmię jak wariat
Ale czy ty też tego nie czujesz?
Wyznaj, że kochałem cię od początku

Co ma zrobić dziewczyna?
Leżę na moim łóżku
Wpatrując się w błękit
Nieodwzajemnione, przerażające
Miłość doprowadza mnie do lekkiego szaleństwa
Muszę to z siebie wyrzucić
Mówię ci dzisiaj



To kiedy z tobą rozmawiam
Och, Kupidyn przechodzi prosto
I strzela strzałą w moje serce
I brzmię jak wariat
Ale czy ty też tego nie czujesz?
Wyznaj, że kochałem cię od początku



Wyznaj, że cię kochałem
Po prostu myślę o tobie
Wiem, że kochałem Cię od początku