Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Willie Nelson kończył Red Headed Stranger, inna rudowłosa (Jenny Lewis z Rilo Kiley) układała linię basu do popowego rockera z Los Angeles, niedaleko Williego i rodziny na Which Stage, niedaleko krzyczącego. A jeśli nie przepadasz za rudymi, mogłeś pobiec do Tego Namiotu, gdzie M.I.A. wypełnił scenę chłopakami i wypuścił ludzi, przenosząc inny rodzaj wilgoci – energię i eklektyzm do Tennessee.Zdjęcie: Robert Clement

gunna jeden z tekstów wun

Filmy autorstwa amerykańskiego autora piosenek

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Willie Nelson kończył Red Headed Stranger, inna rudowłosa (Jenny Lewis z Rilo Kiley) układała linię basu do popowego rockera z Los Angeles, niedaleko Williego i rodziny na Which Stage, niedaleko krzyczącego. A jeśli nie przepadasz za rudymi, mogłeś pobiec do Tego Namiotu, gdzie M.I.A. wypełnił scenę chłopakami i wypuścił ludzi, przenosząc inny rodzaj wilgoci – energię i eklektyzm do Tennessee.

Taki był moment od piątkowego wieczoru w Bonnaroo. W czwartkowy wieczór dotarliśmy do Manchesteru (jadąc z Nashville) na czas, aby złapać występ MGMT, zespołu z Brooklynu, który niedawno podpisał kontrakt z Columbia Records. Zespół wypuścił w namiocie swój zaraźliwy dźwięk, mieszając skomlący chłopięcy śpiew z okrągłym, płynnym brzmieniem gitary.

Przedstawienie, o którym wszyscy tak marzyli, rozpoczęło się w piątek o północy, podobnie jak pogoda. Deszcz stał się bohaterem zmysłowego i uduchowionego dramatu My Morning Jacket, a Jim James zdawał się rozkoszować dodatkowym elementem. Była to największa jak dotąd scena MMJ w Bonnaroo i chociaż wiele napisano na temat symboliki zespołu z Louisville i festiwalu, głęboką prawdą wieczoru dla publiczności był chwalebny, radosny i uduchowiony występ amerykańskiej muzyki.

Nie do prześcignięcia były jednak maskotki piątkowego wieczoru festiwalu, kolejny zwolennik prawdziwie amerykańskiej muzyki z innej epoki. W sobotnie popołudnie Levon Helm przywiózł na południe swoją domową mieszankę utworów wyhodowanych w Woodstock w Nowym Jorku – i z pewnością czuł się jak w domu. Po zburzeniu całej sali za pomocą The Weight Levon pokornie wzniósł ramiona do każdego członka swojego zespołu – The Ramble on the Road – a tłum zdawał się tak samo go podnosić na duchu. To był piękny hołd złożony temu człowiekowi, który prawdopodobnie otrzymuje obecnie niemal wszędzie, gdzie gra.

Ostatnią gwiazdą serialu była piękna, zapadająca w pamięć Chan Marshall z Cat Power. Wraz ze swoim znakomitym zespołem wspierającym The Memphis Rhythm Band wspierająca Marshall pogrążyła się w piosenkach niczym błyskotliwa, ale nieobliczalna ćma w płomieniach. Po wszystkich muzycznych pożegnaniach festiwalu nadal wydaje się najbardziej urzekająca – oferuje dziwny, oszałamiający, kameralny występ z 70 000 ludzi rozmyślających na gigantycznym polu w środkowym Tennessee.


teksty vvs peso pluma po angielsku