Słowo się rozeszło
W żadnym wymarzonym mieście
Zamknęli nas
I opuszczone okiennice
Samoloty wleciały
I położył ziemię
Opieraliśmy się
I zakręciło się
Jedyny cud Boży
Zagubiony w kręgach
W marszu
Z Berlina do Zatoki Bombowej
Podróżowanie w ciemności
Na drogach do Mandalay
Nie można palić
Przyszedłem zadzwonić
Postawił nas
I patrzył, jak upadamy
Tacy, jacy byliśmy
A teraz zużyte
Nasze kostiumy się zmieniły
Do mundurów
Czarne, czarne dni
Tutaj zostać
W marszu
Madryt do Zatoki Bombowej
Podróżowanie w ciemności
Na drogach do Mandalay
Spakuj trupy, a wszyscy sobie poradzicie
Uśmiechnijcie się chłopcy, taki jest styl
Spakuj swoje kłopoty, a wszyscy sobie poradzicie
Uśmiech
Dają nam nadzieję
I naucz nas dobrze
Z magicznymi księżycami
To rzuciło zaklęcie
I hipnotyzować
I wciągnij nas
Wierzę
Wierzę
Jedyny cud Boży
Porusza się po okręgu
W marszu
Z Berlina do Zatoki Bombowej
Podróżowanie w ciemności
Na drogach do Mandalay
W marszu
Z Berlina do Zatoki Bombowej
Podróżowanie w ciemności
Na drogach do Mandalay
Czarne, czarne dni
Gdzie bawią się latające ryby
Czarne, czarne dni
Gdzie bawią się latające ryby
Czarne, czarne dni
Gdzie bawią się latające ryby
Czarne, czarne dni
Gdzie bawią się latające ryby